poniedziałek, 27 listopada 2017

Nowa ja-ten sam blog?

Hej z tej strony zdrowo i wesoło. Może wydaje Ci się, że już mnie gdzieś widziałeś/widziałaś :) ? To cały czas ta sama ja- Ada, która jakoś 4 lata temu założyła tego bloga. Zainteresował mnie ten świat, ale mało byłam w stanie Wam napisać na ten temat. Kiedy stanęłam przed zadaniem, które polegało na wybraniu studiów mówiąc brzydko przypomniałam sobie o tym. O blogu. O tym świecie. O dawnej mnie. Te 4 lata mnie zmieniły i najzwyczajniej w świecie dorosłam. Pisze do Was ja- zdrowo i wesoło już nie oczami nastolatki a przyszłego dietetyka :) #zmotywowana do działania i do powrotu choć na tyle ile czas mi pozwoli 💪🏻❤️ Buziaki!!!💋💋💋

piątek, 12 sierpnia 2016

Co się dzieję? -Nic, właśnie nic...

Co się ze mną dzieje?
Na blogu nie ma mnie od ... lutego.
Na Facebooku...od maja.
Co się działo kiedy mnie nie było?
Sama nie wiem.
To nie jest tak, że nie lubię już ćwiczyć- karnet mam do tej pory, nauczyłam się pływać co uważam za swój największy sukces i kiedy najdzie mnie ochota- biegam.

Mogę ćwiczyć bo moje zdrowie wróciło do stanu przed operacyjnego. Właściwie wszystko już wróciło do tego stanu, oprócz mojego brzucha.
Przeglądałam dziś instagrama- swojego instagrama, ale nie te ostatnie fotki z wakacji, tylko te za czasów "zdrowo i wesoło". Patrzę na swój brzuch tam i mówię "Kurde, chciałabym, żeby taki był znowu" - a więc do roboty. ćwiczę. Potem uświadamiam sobie, że nie będzie już taki sam NIGDY. Przez bliznę, którą.... staram się zaakceptować. I nie idzie mi tak najgorzej- byłam na plaży-miałam dwuczęściowe bikini. Ba! Nawet kupiłam pierwszą bluzkę z odkrytym brzuchem! :D
No ale... nie mogę znaleźć w niej motywacji. A jak już mam jej choć o drobinkę patrzę na nią i spada do zera...
Nigdy nie miałam- i już nie będę miała "idealnego" ciała.Ale znowu mam motywację, żeby ćwiczyć- zrobić coś a nie tylko biadolić jak to jest źle i paskudnie.
Nie mówię, że wracam na FP i bloga...może nie wrócę, myślałam nawet o usunięciu tych stron. Na razie tylko myślę. Nic nie usuwam. Działam. Tym razem po cichu. Może usłyszymy się jeszcze kiedy bardziej zaakceptuje zmiany, które nadeszły w życiu ;)

A Wy trzymajcie się cieplutko! <3
~zdrowo i wes... Ada, po prostu Ada :)

poniedziałek, 29 lutego 2016

Mój mały powrót!

Jak to jest, że kiedy nie mogłam ćwiczyć- miałam na to ochotę, a teraz nie zawsze znajduję motywację? 
Prawda jest taka, że mimo wszystko łatwiej mi niż kiedyś zebrać się do ćwiczeń. Mam dni, kiedy jestem tak zmęczona, że marzę tylko o śnie, ale i tak idę na trening zbierając te resztki mocy... Potem oczywiście jestem szczęśliwa z tego wyboru... jak zawsze :)
Doceniam to, że mogę spakować torbę na ćwiczenia i udać się tam z głową pełną pomysłów. Tak! Bo to właśnie w trakcie treningów oczyszcza się nasz umysł i mamy więcej "miejsca na dysku" na nowe działania.
Akcja "Pokochaj Siebie" trwa... z różnym skutkiem bo szczególnie teraz ciężko mi się przyzwyczaić do "fałdki" na brzuchu- nie, nie fałdki tłuszczu- fałdki źle zszytych mięśni... tak -to jest chyba teraz najgorsze..bliznę widzę i czuję ale jestem w stanie ukryć ją pod materiałem  a z tym jest już gorzej...
Myślę, że takie problemy siedzą głównie w naszej głowie i stamtąd rzeczywiście najtrudniej jest ich się pozbyć... Czasem ciężko jest pogodzić się z tym, że coś co nabyłaś w wieku 17 lat zostanie z Tobą na całe życie. Ale to też dobry argument żeby się z tym pogodzić. Czasu nie cofniemy- różne blizny powstają w różny sposób, każda z nich niesie za sobą historię i stajemy się książką a te blizny- kartkami powieści. Jest to na pewno jakaś metafora...
Nigdy nie myślałam, że akcja POKOCHAJ SIEBIE będzie dla mnie taka trudna. Trudniejsza niż wszystkie ćwiczeniowe wyzwania...
Dlatego z tym postaram się powalczyć w najbliższym czasie wracając też do formy za pośrednictwem treningów.
Co do ćwiczeń - stawiam na basen, fitness i bieganie. Za bieganiem bardzo ale to baaardzo tęskniłam! Coś niesamowitego i kiedy tylko mam chwilkę czasu ( sobota) wykorzystuje go na moje wolne truchtanie. Fitness wybieram w wolniejszy dzień w tygodniu (środa). Lubię tą motywację, która spływa od innych uczestniczek zajęć, a basen? Basen mam w ramach wf w szkole :)
A więc? Do Roboty!
DZIAŁAM!
-Adriana

wtorek, 29 grudnia 2015

Nowy 2016 rok przed nami!

Aj, aj aj! - Odwykłam od pisania postów na Zdrowo i Wesoło!
Mam przed sobą, nową, czystą kartkę oraz...nowy rok!
Który to już rok coś sobie obiecujemy, hmm? 
Postanowienie noworoczne są specyficzne, każdy je ma i mało kto dotrzymuje. Mimo wszystko co roku mówimy "tym razem dam radę".
Tak, planem na 2015 rok miał być mostek.
 Zrobiłam tyle ile mogłam.
To zdjęcie z lipca... z ostatnich treningów w tym roku.
Nie mogłam kontynuować starań aby mostek
był co raz lepszy, aż w końcu IDEALNY.
Na razie nie wyobrażam sobie, że mogę się tak wygiąć, ale..
2016 jest długi :D 
Jak będzie w 2016? Tego nikt nie wie. 
Moje plany na 2015 poległy z kilku powodów, które są już Nam znane -głównym z nich jest- LENISTWO! :) 
Żeby zapisać się na półmaraton zabrakło mi lat w metryce, a żeby stanąć na rekach... zdrowia. Ale powtórzę się bo chcę, żeby to wybrzmiało- chodzi o lenistwo!
Wiadomo, operacja planowana nie była  i nie miałam na to wpływu, ale na to co jadłam 'po' niej kiedy nie mogłam ćwiczyć- już owszem. 
No tak... tylko, że ja też zawaliłam sprawę. Mogłam się bardziej pilnować. Mogłam. Czasu nie cofnę, ale muszę działać- bo w końcu MOGĘ ZACZYNAĆ!
Styczeń.. to ten miesiąc w którym mogę wracać, a zobaczcie jak ładnie się wplasowało-nowy rok-coś nowego!
2016 musi się udać! :) To ten rok na który czekam już od jakiegoś czasu! Dlaczego? W  lipcu złamię 
tą magiczną "18" na którą teoretycznie każdy czeka! Ja też czekam, ale i trochę się boję  jak to będzie być "pełnoletnią'. (To już za 7 miesięcy!) :o
Wracając do Zdrowo i Wesoło - wracam do ćwiczeń! Zostawiam cukierki na boku. Uczę się gotować. Tadam! Takie 3 małe postanowienia! :)
Czy dam radę? Mam nadzieję, bo osobiście nie mogę doczekać się powrotu do ćwiczeń. Wiadomo - nie zrobię od razu 10 km i 3 programów Chodakowskiej. Zacznę powoli, żeby z jakiegoś kolejnego zdrowotnego problemu nie musieć przestawać. 
A Ty?
Jaki masz plan?
Zaczynasz, Wracasz? To witam na Zdrowo i Wesoło! :)
ZAWALCZYMY RAZEM! <3
Powrócą wyzwania, posty na fejsie i walka z gotowaniem czyli #Adwkuchni #porauciekać! :D 
Już umawiam się z moja Panią Fotograf  ( Tak, tak serdeczne pozdrowienia dla Klaudii! ♥) więc nie będę zamęczać starymi fotkami!
Szczęśliwego Nowego Roku!
PS: tak było rok temu :
Zdrowo i Wesoło/ notka/ Nowy 2015 rok!
TUMBLR.COM


czwartek, 19 listopada 2015

Nie bój się pomóc!

Mój blog ZDROWO I WESOŁO nie jest tylko o treningu
- zdrowia może nam czasem zabraknąć-mimo wszystko. Życie jest pełne niespodzianek!  płynie tak szybko,że zdrowie zaniedbujemy..Ale dziś nie o tym... Dziś o NAS!
Jaki tajemniczy Lid..aż sama go nie ogarniam :) Dobrze, ale do sedna. 
Pamiętajcie, żeby nie bać się reagować, gdy widzicie, że coś się dzieje... jeszcze nie dawno bo w maju opisywałam Wam, że byłam na kursie Pierwszej Pomocy. Minęło pół roku i już nie jednokrotnie mówiłam, że gdyby coś się stało teraz to pewnie bym już mało pamiętała..Nie mam 'profesjonalnej' wiedzy... bazuje na tym co zobaczę w TV( oczywiście tam z dystansem-dużo mija się z prawdą) i z tego kursu. Jednak mimo wszystko myślałam, że nigdy mi się to nie przyda...
Pamiętam jak kiedyś mając..7 może 8 lat patrzyłam przez okno a w oczy rzucił mi się Pan wychodzący z Baru..wyraźnie 'pod wpływem' ...upadł i dostał drgawek...Byłam przerażona- nie wiedziałam czy ja ...z takiej odległości mogę i czy powinnam coś zrobić? Jacyś Panowie do niego podeszli i mu pomogli, a mama długo mnie uspokajała, że to pewnie wina alkoholu...ale nie wiem i nigdy nie dowiem się jaka była prawda. 
Dziś... prawie 10 lat później..bogatsza o wiele doświadczeń zostałam postawiona w podobnej sytuacji. 
Zwykły powrót ze szkoły... który był dla mnie chyba najbardziej szokującym powrotem. Zwykłe miejsce. Zwykli ludzie. Zwykły czwartek. 
Wydaje mi się, że jestem panikarą... wstydzę się nawet zadzwonić po pizze (Co prawda jadam ją rzadko i jak już to domową, ale jeżeli jest taka okazja to ...i tak się wstydzę i boję)
Taka już jestem... Uwierzcie.. Zadzwonienie po pogotowie i rozmowa z dyspozytorką to tysiąc razy bardziej stresujące  ..to nie jest telefon po głupią Pizze- to telefon aby kogoś uratować! 
Mój kolega wybrał numer 999, ale spojrzał na mnie i powiedział "Ja nie jestem po kursie" Chyba wyrwałam mu telefon i trzęsąc się ze strachu (chyba-tak nie pamiętam za wiele :))Rozmawiałam z dyspozytorką. Zaczęliśmy też pomagać "poszkodowanemu" . Tak i ogromny szok! LUDZIE POMAGALI! Nie stali, nie gapili się za przeproszeniem- POMAGALI! I za to wielkie -na prawdę wielkie BRAWA! Może przez to też nikt z nas nie spanikował... do czasu...
Kiedy już karetka przyjechała...ratownicy wyszli do pacjenta, a my mogliśmy odetchnąć dotarło do mnie co się właśnie wydarzyło! Tak- wtedy spanikowałam :D Ale wtedy to już sobie mogłam panikować ile tylko chcę -nikomu już by to nie zagroziło. Jadąc autobusem- docierając do domu- siedząc przy obiedzie.. Chyba z 2 godziny mnie to trzymało. 
-Cholera...z dnia na dzień co raz bardziej szanuje ich zawód!- powiedziałam do kolegi, gdy już było po wszystkim, a ratownicy na spokojnie zajmowali się pacjentem.  
Kolejną rzeczą, którą sobie uświadomiłam był fakt, że gdybym wtedy nie zareagowała... miałabym wyrzuty sumienia do końca życia- znam siebie- i tak by na pewno było. Gdy wróciłam do domu sprawdziłam tylko czy wszystko dobrze zrobiliśmy... 
I Was tez do tego namawiam- REAGUJCIE!
Nie stójcie-nie przyglądajcie się biernie-nie oceniajcie "ON JEST NA PEWNO PIJANY" 
Podlinkuje Wam filmik/spot- straszny. Tak-straszny-ale może otworzy oczy! 


czwartek, 24 września 2015

Żałujemy, gdy to stracimy!

Tak, dziś post o tym, że... żałuję, że nie mogę biegać!
Hmm..jak to było z tym bieganiem? Kochałam to robić, ale nigdy nie potrafiłam "się zebrać"... dlatego nie biegałam tak często jakbym chciała. Nie ukrywam jednak, że to co się czuje po bieganiu-jest nie do opisania- magia, której ja osobiście w słowa nie potrafię ubrać- moc endorfin, wieczna biegowa radość, wewnętrzna siła.
A Teraz chciałabym co chwilę wskakiwać w strój do biegania!   - pojawia się jakiś problem?
 Chętnie bym go wybiegała. 
Jestem szczęśliwa, tak, że latam pod sufit? 
Spożytkuje to na długie wybieganie. 
Tylko, że nie mogę...
I dopiero teraz mnie to dotyka-kiedy nie mogę, to bym bardzo chętnie to zrobiła. 
Niestety...czeka mnie jeszcze jedna (MAM NADZIEJĘ, ŻE JUŻ NA PRAWDĘ OSTATNIA< BO CHCE ZAKOŃCZYĆ CHOROBOWY ETAP W ŻYCIU!!) wizyta w szpitalu. Mam nadzieję, że dłużej niż 2-3 dni tam leżeć nie będę, ale nie ukrywam, że gdy o tym usłyszałam -podcięto mi skrzydła. 
Głupia byłam, że nie doceniałam biegania! Teraz mam ochotę jak najszybciej wrócić! i obiecuję, że tak się stanie, bo (powtórzę się) mam wspaniałą 'grupę wsparcia' <3 :)
A więc Wy jeżeli możecie-biegajcie! A ja...? ja do Was dołączę! Obiecuję!

piątek, 18 września 2015

Najgorsze są powroty...

Hej :)
Blog na chwilę zgasł...na fanpagu też cisza. Odezwałam się tam raz, po wyjściu ze szpitala w sierpniu. Obiecałam, zdrowe przepisy zamiast fotek z treningu. 
Od Tygodnia moim wyzwaniem jest np. wejście na 4 piętro-ogólnie CHODZENIE. Zejście i wejście na łóżko, dłuższe siedzenie, wyprostowanie się. 
Tak wygląda teraz moje życie. Mam nadzieję, że niedługo . Mam nadzieję, że wszystko szybko wróci do stanu przedoperacyjnego...
Co ja plotę?!... Już nigdy nie będzie TAK JAK KIEDYŚ. Teraz muszę znaleźć w sobie siłę, by pokochać swoje ciało, swój brzuch... By wrócić do ZDROWO I WESOŁO.  Na razie nie potrafię sobie wyobrazić jak robię brzuszki czy przysiady...cardio też jest jakimś oddalonym ode mnie punktem...
Właśnie ...PUNKTEM!
Był moment, że zwątpiłam. Leżąc na szpitalnym łóżku włączyłam Zdrowo i Wesoło..nie widziałam tam, nawet w swojej wyobraźni kolejnych postów. 
" Bo co ja będę pisać?? Że wstałam z łóżka!? Czy, że przeszłam 100m???"-myślałam
I ciągle nie wiem co tam się będzie działo- bo każdy dzień jest nową, czystą kartką. A może lepiej...nowym, czystym polem na Facebookowym profilu.
Ten punkt, o którym wspomniałam- to taki mój, osobisty cel. 
Chciałabym użyć tego miejsca na ...podziękowania. I Nie wiem od kogo zacząć..od lekarzy, pielęgniarek, rodziny czy koleżanek?
Od mamy... która zabrała mnie na pierwsze badania, gdy było coś nie tak... Która była... w każdej wolnej chwili przy mnie. Miałam wrażenie, że zamieszkała w tym szpitalu. 
Dziękuję rodzinie, która dzwoniła i dopytywała się co chwilę o coś nowego- za to, że przyjechali pomóc mnie i rodzicom. 
Znajomym!!!- Od tych którzy tylko napisali na FB - I jak po operacji?- po tych co odwiedzali, dzwonili i byli blisko-mimo wszystko! Na prawdę baaaaaardzo tego potrzebowałam :)
Lekarzom i pielęgniarką -za opiekę medyczną :)
I tak bym mogła dziękować i dziękować... ale to dzięki tym osobą, nie usuwam Zdrowo i Wesoło-nawet nie zawieszam jego działalności. Walczę :) Bo mam z KIM!
Dziękuję!
Ada